|
|
Nie wszyscy zaakceptowali Marię (1382-1387) jako królową. Do czasu jej pełnoletności rządy sprawowała jej matka Elżbieta Bośniacka, a w rzeczywistości rządzili magnaci z północy kraju. W opozycji do nich znajdowali się możni z południa, którzy zawiązując spisek sprowadzili do kraju króla neapolitańskiego Karola Małego i zmusili młodą władczynię do zrzeczenia się tronu. Jednak już po 5 tygodniach Karol został otruty, a następstwem jego śmierci stał się wybuch powstania w Chorwacji, Sławonii, Bośni i Dalmacji. Elżbieta została zamordowana, a Maria trafiła do więzienia rewolucjonistów.
W tym czasie na Węgry przybył Zygmunt Luksemburczyk, narzeczony młodej królowej. Koronowany na króla (1387-1437) uwolnił Marię z niewoli, jednak nie udało mu się całkowicie opanować sytuacji. Magnaci z południa, wspierani autorytetem papieża, nadal popierali dynastię Andegawenów, zaś za Zygmuntem stało księstwo Neapolu. Obie frakcje ścierały się ze sobą i nie zawarły porozumienia nawet w obliczu zbliżającej się wojny z Turkami.
Turcy tymczasem już na dobre umocnili swe wpływy na półwyspie bałkańskim. Zajęli tereny dawnego cesarstwa bizantyjskiego, Adrianopol i Bułgarię, atakowali także Bośnię często naruszając południową granicę Węgier. Powstrzymanie ich ekspansji wymagałoby doskonałego zorganizowania armii i jej zaplecza, na co Zygmunt nie mógł sobie pozwolić. Udało mu się jednak zgromadzić znaczne siły (w tym znaczące wsparcie oddziałów angielskich, francuskich, niemieckich i burgundzkich), jakoże wezwał Europę do krucjaty przeciw półksiężycowi. Alianci nie zadali sobie trudu rozpoznania sił i taktyki wroga, ufni w swoje powodzenie i działającą na ich korzyść łaskę Boga. Cała beztroska wyprawa zakończyła się ich sromotną klęską w 1396r. pod Nikopolis. Sam król ledwo uszedł z życiem i dopiero po kilku miesiącach powrócił do kraju.
Niepowodzenie pod Nikopolis miało swoje bardzo poważne konsekwencje. Od tego czasu Węgry nie mogły już bowiem liczyć na wsparcie militarne zachodu w walce z Turkami, a porozumienia z niewiernymi szukały liczne miasta włoskie. W tej sytuacji Zygmunt Luksemburczyk mógł jedynie poszukiwać sił do obrony państwa wewnątrz kraju. Na sejmie w Temesvarze w 1397r. podjęto uchwałę o obowiązku wystawienia przez każde 20 zagród chłopskich jednego lekkozbrojnego żołnierza, którego uzbrajać miała szlachta. Ta jednak odmówiła wydatków na ten cel, gdyż obawiała obrócenia się uzbrojonego chłopstwa przeciw sobie. Na szczęście w krótkim czasie groźba ponownego ataku Turków odsunęła się, tak że w rzeczywistości nie podjęto żadnych działań naprawczych.
Król zajął się tymczasem umacnianiem władzy centralnej. Otoczony możnowładcami węgierskimi począł stopniowo ograniczać ich wpływy poprzez obsadzanie ważniejszych stanowisk państwowych cudzoziemcami. Wywołało to liczne głosy krytyki, a w konsekwencji zawiązanie się spisku: pewnego dnia Zygmuntowi postawiono żądanie odsunięcia od władzy wszystkich cudzoziemców, a gdy odmówił, osadzono go w więzieniu i zagrożono całkowitym pozbawieniem władzy. Król stanął przed koniecznością ustąpienia za cenę utrzymania swej korony i od tej pory swe dalsze panowanie już zawsze opierał na woli możnowładców.
W okresie pobytu Zygmunta w więzieniu do głosu doszli dawni stronnicy dynastii Andegawenów (w tym duża część węgierskiego wyższego duchowieństwa). Sprowadzili nawet na Węgry swojego kandydata do tronu, Władysława Neapolitańskiego, jednak zwolennicy prawowitego, teraz już także podporządkowanego im króla, szybko rozbili buntowników. Dało to Zygmuntowi niepowtarzalną okazję rozprawienia się z duchowieństwem i wpływami papieża. Król ogłosił, że żadne zarządzenie papieskie, żadna jego bulla ani wyrok nie mogą zostać wprowadzone bez jego zgody. Podobnież przywrócił dawny zwyczaj nominacji biskupów i wyższych duchownych przez formalnego władcę Węgier, a opornych księży wygnał i skonfiskował ich majątki.
Zygmunt Luksemburczyk w 1410r. uzyskał po długich zabiegach koronę niemiecką i na kilka lat opuścił Węgry pozostawiając władzę w rękach magnatów. Po powrocie zapoczątkował wojny z czeskimi husytami, a tymczasem u południowych granic znów pojawili się Turcy. Jednak i tym razem niewiele zdołano zrobić w temacie naprawy słabej armii węgierskiej. Zygmunt przyjął taktykę defensywną licząc na to, że Turcy zatrzymają się na twierdzach wzniesionych wzdłuż Dunaju.
Dalej
|
|
|