|
|
Postanowienia pokoju zawartego po zakończeniu powstania Rakoczego pozostały jedynie na papierze. Habsburgowie nie przywrócili ani konstytucji węgierskiej, ani swobód religijnych, a wprost przeciwnie - krajem zaczęli rządzić w sposób absolutny, wspierani przez magnaterię, tzw. labanców. Magnaci bardzo okrutnie zemścili się na uczestnikach zrywu niepodległościowego - wszyscy, którzy odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzowi Karolowi VI (1711-1740), zostali wygnani z kraju, a ich majątki skonfiskowano. Tendencje antynarodowe potwierdził Sejm z 1712r., w czasie którego zatwierdzono powstanie na terenie Węgier stałej armii (na bazie żołnierzy cudzoziemskich - austriackich) i zlikwidowano pospolite ruszenie szlacheckie, stanowiące do tej pory podstawę wojska madziarskiego. Za to ciężar utrzymania armii przeniesiono na barki chłopstwa.
W pierwszej połowie XVIII wieku Węgrzy pozbawieni zostali prawa głosu i decydowania nawet w najważniejszych kwestiach dla państwa. Wojsko podporządkowano Radzie Wojennej w Wiedniu, sprawy skarbowe i handlowe podlegały instytucjom wiedeńskim, rządy nad Węgrami i Siedmiogrodem nadzorowały oddzielne dla obu Rady Namiestnicze, oczywiście podległe Habsburgom. Terror labanców dusił wszystkie głosy protestu podnoszące się przeciw tak wielkiej centralizacji i absolutyzmowi. Prawdopodobnie głównym motywem takiego postępowania magnatów był strach przed kolejnymi powstaniami i buntami chłopskimi, tak duży, że w 1723r. zgodzili się oni, by tron dziedziczony był przez linię żeńską (Karol VI nie miał potomka męskiego). Od tej pory oba państwa miały być ze sobą związane "niepodzielnie i nierozłącznie".
Obie decyzje podjęte przez labanców: zrzeczenie się praw do niezależnej armii i zgoda na objęcie tronu przez córkę cesarza, stanowiły faktyczną rezygnację z niepodległości i niezależności ojczyzny. Miało to swoje poważne konsekwencje w przyszłości, gdy Węgrzy zmuszeni byli do uczestnictwa w wojnach dynastycznych prowadzonych przez Karola VI i jego córkę Marię Teresę (1740-1780).
Jedynie stan chłopski pamiętał jeszcze o prowadzonych dawniej walkach o wolność. Chłopi zmuszeni byli ponosić największe ciężary związane z utrzymaniem państwa, niejednokrotnie przekraczające ich skromne możliwości. Jeśli nie byli w stanie wyłożyć całej kwoty podatków, wojsko konfiskowało ich majątki, a ich samych wyrzucało z domostw zmuszając do rozbójnictwa i żebractwa. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji rosła wśród nich legenda Rakoczego, a w roku jego śmierci (1735) w kilku rejonach kraju wybuchły powstania kuruców. Zostały szybko i krwawo stłumione, od tego czasu jednak cyklicznie przez cały XVIII wiek powtarzały się narodowe zrywy. Chłopi byli jedyną warstwą społeczną, która buntując się przeciw feudalizmowi kontynuowali jednocześnie tradycje narodowe.
Całkowita podległość Wiedniowi obejmowała również sferę gospodarczą Węgier. Po utracie przez Marię Teresę rozwiniętego przemysłowo Śląska konieczne stało się zaspokojenie potrzeb cesarstwa przez eksploatację węgierskiej kolonii. Wprowadzone w latach 1754-55 taryfy celne całkowicie odcięły Węgry od wymiany towarowej z zagranicą i zmusiły producentów do handlu wyłącznie z krajami stanowiącymi dziedzictwo cesarstwa. Rynek madziarski zalały tanie wyroby austro-czeskie, co przy problemach z eksportem towarów spowodowało rychły upadek naddunajskiego przemysłu (pogłębiony zakazem otwierania nowych manufaktur). Miasta powoli przeistaczały się w wiejskie osady, a społeczeństwo biedniało.
Najbardziej dotkliwym okazał się zakaz prowadzenia handlu z Polską (wielkim importerem wina) i Włochami (bydła). Ceny na produkty rolne zaczęły stopniowo spadać, a wielcy obszarnicy wyrównywali straty zwiększeniem produkcji. Oczywiście cierpieli na tym wyłącznie chłopi, których najżyźniejsze ziemie i lasy przyłączano do folwarków magnackich, a których samych zmuszano do bezpłatnej pracy zwiększając liczbę obowiązkowych dni roboczych. Ich protesty objawiały się wybuchami coraz to nowych powstań, niezależnych od siebie i w różnych miejscach kraju - w 1755r. zbuntowali się chłopi chorwaccy, w 1759 - siedmiogrodzcy, w 1763 - Szeklerzy, a rok później - chłopi z kraju Zadunajskiego. Nie zadały one co prawda większych strat cesarstwu, ale zwróciły uwagę króla na sytuację poddanych węgierskich.
W połowie XVIII wieku, w miarę wybuchania coraz to nowych buntów, dwór wiedeński uznał sytuację na Węgrzech za niebezpieczną. Co prawda chłopi nie mogli zagrozić bezpośrednio cesarzowi, ale ich powstania skutecznie paraliżowały życie gospodarcze i uniemożliwiały regularne ściąganie podatków. Działając więc we własnym interesie Maria Teresa w 1767r. wydała tzw. patent urbarialny, którego 9 punktów określało prawa chłopów i regulowało ich stosunki z obszarnikami. Pomijał on całkowicie kwestię pracy chłopów na rzecz państwa, ale takie właśnie intencje przyświecały Habsburgom - mniejszy ucisk ze strony obszarników umożliwiał lepsze wykonywanie pracy na rzecz monarchii.
Szlachta oprotestowała patent urbarialny, ponieważ ograniczał on znacznie ich władzę nad poddanymi. Cesarzowa zmuszona była wysłać na Węgry specjalnych komisarzy, którzy nadzorowali jego wprowadzanie w życie, ale i tak jego postanowienia zaczęły być przestrzegane ze znacznym opóźnieniem. A w Siedmiogrodzie, na skutek buntu szlachty, w ogóle nie został zastosowany. W każdym razie wydanie patentu urbarialnego miało doniosłe znaczenie dla historii - dokument ten po raz pierwszy stwierdzał, ze stosunki między chłopstwem i szlachtą przestały być wyłączną sprawą obszarników, a stały się zagadnieniem politycznym na szerszą skalę.
W okresie rządów Marii Teresy znacznie podniósł się prestiż kościoła katolickiego. Cesarzowa była osobą żarliwie wierzącą i inne wyznania co najwyżej tolerowała, natomiast dla przedstawicieli swojej religii nigdy nie skąpiła przywilejów. Za jej czasów zaczął się na Węgrzech szerzyć kult prawej ręki Stefana I, odnalezionej w Dubrowniku i przewiezionej na zamek budański. Pozornie łagodne rządy cesarzowej, niebezpieczne z punktu widzenia niepodległości kraju, były jedynie zapowiedzią twardej ręki jej syna - Józefa II.
Dalej
|
|
|