|
|
Sytuacja uległa gwałtownej zmianie w sierpniu 1859r. Wtedy do dymisji podał się premier Bach, jego miejsce zajął Polak hrabia Gołuchowski, a sam Franciszek Józef zapowiedział głębokie reformy i zmiany polityczne. Zapowiedź ta podsyciła antyhabsburgskie nastroje i zaowocowała licznymi manifestacjami i strajkami. Patriotyczne nastroje podsycały przemycane płomienne broszury Kossutha oraz odezwy Táncsicsa. Wkrótce został on aresztowany i skazany na 15 lat więzienia. W tym samym czasie samobójstwo popełnił Stefan Széchenyi - dało to kolejny powód do zamieszek. Sytuacja uspokoiła się dopiero po odwołaniu znienawidzonego arcyksięcia Albrechta do Wiednia i po mianowaniu na jego miejsce generała Benedeka.
Wkrótce po zawarciu porozumienia z konserwatystami węgierskimi cesarz wydał tzw. dyplom październikowy, ogłoszony 20.10.1860r. Dyplom przywracał konstytucję węgierską z 1847r, wskrzeszał dawne instytucje oraz odnawiał samorząd komitacki, a także, co chyba najważniejsze, przywracał prawo do posługiwania się ojczystym językiem we wszelkich dokumentach urzędowych. Wymienione ustępstwa dworu wiedeńskiego nie zadowoliły jednak szlachty, która odzyskawszy komitaty domagać zaczęła się powrotu do konstytucji z 1848r oraz zwołania nowego posiedzenia sejmu krajowego.
W tym samym czasie zmieniła się sytuacja w samym cesarstwie, gdzie w grudniu 1860r. do władzy doszli liberałowie - pod ich wpływem cesarz wydał kolejny dokument, zwany patentem lutowym, w którym zobowiązywał się do budowy centralistycznego państwa opartego na władzy konstytucyjnej, nie jak do tej pory - absolutnej. Patent ten przewidywał ustanowienie w Wiedniu Rady Państwa, nadrzędnego organu ustawodawczego, w którym zasiadaliby przedstawiciele wybrani przez sejmy poszczególnych krajów monarchii. Węgrom przypadło w niej 85 delegatów, dla Siedmiogrodu przewidziano 26 miejsc na ogólne 343.
W tych nowych okolicznościach w 1861r zwołano sejm węgierski. Część szlachty opowiadała się za wezwaniem Kossutha do dalszej walki o przywrócenie całkowitej niezależności państwowej, jednak znacznie liczniejsza grupa była zwolennikiem konstytucji z 1848r, mówiącej o niezależnym rządzie madziarskim w ramach wspólnej monarchii habsburskiej. Z takim postulatem wystąpił minister jeszcze z czasów rządu Batthány'ego - Franciszek Deák, który uzyskał znaczące poparcie posłów. Jego przeciwnicy skupili się tymczasem wokół zwolnionego z więzienia carskiego Telekiego, który, zasadzając swój program na tych samych podwalinach co Deák, pragnął wystąpić z odezwą detronizującą Franciszka Józefa skierowaną do państw europejskich. Na wyniku ostatecznej rozgrywki między oboma politykami zaważyły patriotyczne nastroje większości szlachty - Teleki wygrał i sytuacja w kraju znów wydawała się przedrewolucyjna. W tych okolicznościach jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o jego samobójstwie - Teleki przestraszył się odpowiedzialności za wybuch kolejnego powstania, jego przegraną i represje na narodzie. W tej sytuacji inicjatywę ponownie przejął Deák, który wysłał do Wiednia oficjalny akt powzięty przez sejm, w którym odrzucał istnienie Rady Państwa i za podstawę współpracy z dworem wiedeńskim uznawał konstytucję z 1848r. Reakcja Wiednia była natychmiastowa - sejm został rozwiązany, a premier Schmerling założył, że wcześniej czy później Węgrzy zmuszeni będą uznać założenia patentu lutowego i rozpoczął rządy "twardej ręki".
W zaistniałych wydarzeniach szansy dla swych radykalnych projektów walki o niepodległość państwa ponownie zaczął dopatrywać się Kossuth. W 1862r przedstawił plan konfederacji narodów naddunajskich, według którego Węgry odzyskiwały swoją dawną pozycję i łączyły w związku z państwami ościennymi - Rumunią i Serbią. Sojuszników łączyć miała odtąd wspólna polityka zagraniczna i gospodarcza, a więzi dodatkowo umacniać wzajemne powiązania handlowe. Oddzielne miały być natomiast rządy i parlamenty. Plan ten nie spotkał się z pozytywnym odzewem szlachty, a co najważniejsze, z dużą nieufnością podeszły do niego Rumunia i Serbia. Kolejną porażką Kossutha stała się niemożność rozpętania powstania narodowego (związanego czasowo z Powstaniem Styczniowym), a nawet niemożność zebrania minimalnej choć ilości zwolenników koncepcji zbrojnej walki o niepodległość.
Dalej
|
|
|