|
|
Demonstracja rozpoczęła się zgodnie z planem. O godzinie ósmej wieczorem zebrane tłumy usłyszały radiowe przemówienie premiera Erno Gero, które dowiodło jego całkowitego niezrozumienia sytuacji. Premier mówił, że głównym celem wrogów ludu jest rozluźnienie więzów między chłopami i robotnikami oraz zachwianie wiary w partię. Potępił wszystkich, którzy w szeregach młodzieży usiłowali "rozsiewać truciznę szowinizmu" i wykorzystywać demonstracje do podważenia kierowniczej roli partii, jak również zapewnił, że partia nie przestraszy się manifestacji. Dodał też: "będziemy dalej podążać po drodze socjalistycznego rozwoju. Jesteśmy przekonani, że w rolnictwie droga socjalistyczna jest jedyną słuszną drogą. Przede wszystkim musimy chronić nasze spółdzielnie. (...) Niezachwianym postanowieniem naszej partii jest dalsze podążanie po drodze socjalistycznej demokracji, na przekór wszystkim przeciwnościom."
Słowa I-ego sekretarza rozwścieczyły tłumy. Ludzi zaczęli odbierać pilnującym porządku policjantom radia i broń. Zgromadzeni pod gmachem radia rozpoczęli walkę o zdobycie budynku, by przekazać w eter postulaty programu studenckiego, padły pierwsze strzały od strony służb bezpieczeństwa AVH. Na Placu Bohaterów ponad stutysięczny tłum obalił 25-cio metrowy posąg Stalina, a sytuacji nie uspokoiło nawet wystąpienie samego Imre Nagya około godziny 21.
Społeczeństwo węgierskie doskonale zdawało sobie sprawę, że słowa Gero odzwierciedlały rzeczywiste dążenia partii, której kierownictwo nie zamierzało pójść na jakiekolwiek ustępstwa. W nocy zwołano pospiesznie posiedzenie KC, na którym do partii dopisano Imre Nagya, Gézę Losonczy, Ferenca Donátha i György Lukácsa, postanowiono również, że Nagy zastąpi dotychczasowego premiera na jego stanowisku. Nie ogłoszono jednak tego przez radio. Za to komendant policji budapeszteńskiej usłyszał, że władze podejmą wszelkie kroki w celu zdławienia kontrrewolucji. I faktycznie - jeszcze tej samej nocy Biuro Polityczne zdecydowało się wezwać wojska radzieckie.
Po wydarzeniach czerwcowych w Polsce wojsko radzieckie przygotowało specjalne plany na wypadek konieczności interwencji w we wszystkich stolicach "zaprzyjaźnionych" państw. Na Węgrzech gotowe do interwencji było już dzień przed demonstracją i tylko czekało na znak od ekipy rządzącej. Dlatego już następnego dnia rano po otrzymaniu wezwania wojska wkroczyły do Budapesztu. Sądzono, że demonstracja siły wystarczy - ale kalkulacje te były błędne. Rewolucjoniści dysponowali regularną bronią zrabowaną z fabryk i koszar, a na ich stronę przechodziły również niektóre oddziały wojska, zaś w wąskich uliczkach czołgi były łatwym celem ataków.
25 października do Budapesztu przybyła delegacja z Moskwy złożona z osób Anastasa Mikojana i Michaiła Susłowa. Gdy prowadzili rozmowy z kierownictwem WPP, demonstrujący pod gmachem Parlamentu i żądający odejścia premiera Gero zostali ostrzelani przez oddziały AVH. Zginęło 200 osób, zaś zdarzenie na tyle zradykalizowało społeczne żądania, że samo ustąpienie Gero i zastąpienie go na tym stanowisku przez Kádára nie uspokoiło sytuacji. Rewolucja obejmowała coraz to nowe obszary kraju - powstawały komitety rewolucyjne, które niszczyły emblematy władzy radzieckiej i obalały pomniki, rozwiązywano spółdzielnie produkcyjne, większość zakładów strajkowała.
Główne walki toczyły się w Budapeszcie. Żołnierze radzieccy starali unikać się potyczek z mieszkańcami stolicy, ci zaś przede wszystkim atakowali znienawidzonych funkcjonariuszy AVH. Na stronę rewolucji przechodzili już nawet najwyżsi funkcjonariusze milicji. Późniejsze dochodzenia obaliły teorię komunistów, że zajścia w dużej mierze prowokowane były przez byłych oficerów Horthy'ego - zatrzymywani byli w większości studenci i robotnicy. Na Węgrzech nikt już nie chciał komunizmu.
Dalej
|
|
|