
Wyspa Małgorzaty jest chyba najbardziej znanym miejscem wypoczynku Budapeszteńczyków. Ta licząca sobie 2,5km długości oraz 500m szerokości i obejmująca 96ha zielona oaza w sercu miasta stanowiła ulubione miejsce spacerów już ponad 2000 lat temu, gdy brzegi Dunaju zasiedlali jeszcze Rzymianie. Już wówczas połączona była z Óbudą stałym mostem (opartym na kilku filarach), zaś w jej bezpośrednim pobliżu swą siedzibę wybudował sam gubernator prowincji Panonia.

Kolejne wieki nie były łaskawe dla wyspy. Kolejna wzmianka o niej pochodzi dopiero z czasów pierwszych władców z dynastii Árpádów, gdy miejsce to stało się ulubionym obszarem polowań króla Emeryka (Imre); nazywano ją wówczas wyspą Lordów lub wyspą... Królików. Z tego okresu pochodzi również najstarsza budowla zachowana na tym terenie do czasów współczesnych - kaplica św. Michała. Według historyków powstała jeszcze przed inwazją turecką z XIII wieku.

W połowie XIII wieku na wyspie z rozkazu króla Beli IV wybudowano klasztor sióstr dominikanek, do którego wkrótce wstąpiła jego córka. Według legendy ślubował on oddać ją do zakonu, jeśli łaska boża pozwoli Węgrom odeprzeć atak Mongołów. Ponieważ plemiona Madziarskie wygrały bitwę, król musiał spełnić obietnicę. Nie chcąc się jednak rozstawać z ukochaną latoroślą postanowił umieścić ją w pobliżu królewskiej siedziby tak, by móc ją jak najczęściej odwiedzać. Tak też robił aż do swej śmierci w 1270r, zaś sama Małgorzata ze względu na niezwykle pobożny tryb życia oraz poświęcenie się na rzecz pracy dla biednych i chorych została po śmierci beatyfikowana, a następnie kanonizowana. Od jej imienia do dziś nazywana jest zaś cała wyspa.

Po śmierci króla Beli IV na wyspie rozpoczęto budowę zakonu franciszkanów. Przez kolejne dwa wieki miejsce to stanowiło zaciszny i odosobniony zakątek miasta, dostępny jedynie drogą wodną i sprzyjający modlitwom i kontemplacjom. Na podstawie zachowanych dokumentów wiadomo też, że na południowym krańcu wyspy stał zamek biskupa z Esztergom, zaś na północnym - zamek warowny rycerskiego zakonu jezuitów. Stan ten uległ zmianie wraz z kolejną inwazją turecką. Najeźdźcy ustanowili na niej harem i już samo przebywanie na brzegu Dunaju w jej pobliżu zagrożone było śmiercią. Turcy opuścili wyspę w XVII wieku niszcząc wszystko co się na niej znajdowało - odbudowano jedynie zakon franciszkanów, który od tej chwili pełnić miał rolę letniej siedziby palatyna Józefa.

Z początkiem XIX wieku wyspa przybrała swój obecny wygląd. W 1814r. gościła u siebie przywódców koalicji antynapoleońskiej - 27 października spotkali się tu imperator Austrii i król Węgier w jednej osobie Franciszek I, car Aleksander I i książę Prus Friedrich Wilhelm III. Miejsce to do tego stopnia spodobało się władcy Rosji, że w następnym roku przysłał tu na wakacje swą młodszą siostrę.

Wraz z upływem lat na początku kolejnego stulecia letnią rezydencję palatyna przekształcono w funkcjonujący do dziś hotel. W 1908r. wyspa została wykupiona przez miasto od spadkobiercy Habsburgów za, jak podają źródła, 11 milionów koron i zrealizowano koncepcję zawartą w jednym z dzieł Mihálya Táncsicsa sprzed pół wieku - wyspę przekształcono w miejsce odpoczynku dla mieszkańców stolicy, łącząc ją stałym mostem z oboma brzegami Dunaju.

Dziś wyspa posiada wiele twarzy. Z jednej strony stanowi centrum sportowe - znajduje się na niej kompleks basenów olimpijskich i kąpielisko publiczne oraz system kortów tenisowych; z drugiej strony miejsce spacerów Budapeszteńczyków. Park i ogród zwiedzać można również na wypożyczonym czterokołowym rowerze, zaś główną uwagę turystów przyciąga nieodmiennie charakterystyczna wieża ciśnień.

Tuż przy zejściu na wyspę od strony mostu Małgorzaty podziwiać można charakterystyczny pomnik, ustawiony tu w stulecie połączenia Budy i Pesztu i upamiętniający to wydarzenie. Autorem monumentu był István Kiss, który od środka metalowych płatów umieścił różnego typu przedmioty pochodząc ze swej epoki lub ich odciśnięte znaki. Wędrując w kierunku północnym, przy zachodnim brzegu wyspy natykamy się na ruiny kościoła Franciszkanów. Była to świątynia jednonawowa, do której przylegał niewielki klasztor. Do dziś zachowała się część ścian, fundamenty wieży oraz otwór drzwiowy prowadzący w kierunku chóru.

Jednym z ciekawszych zabytków są ruiny kościoła Dominikanek, położone przy wschodnim brzegu, mniej więcej w połowie długości wyspy. Małgorzata zmarła dość młodo - mając zaledwie 29 lat, a po śmierci pochowana została na przyklasztornym cmentarzu. W 1541r. siostry, salwując się ucieczką przez tureckim najeźdźcom, przeniosły się do Bratysławy, zabierając ze sobą relikwie świętej. Zabudowania klasztorne z czasem zamieniły się w ruinę i dopiero w 1838r., po wielkiej powodzi (woda zalała wówczas prawie cały Peszt i dużą część Budy), spod ziemi ukazały się fragmenty ścian kościoła. W trakcie prac archeologicznych wydobyto na światło dzienne pozostałości klasztornych zabudowań i odkryto wiele podziemnych krypt, ale na grób Małgorzaty natrafiono dużo później - dopiero w 1958r. Renowacja i konserwacja ruin trwa do dziś - między innymi z tego powodu prezentują się obecnie lepiej, niż na zdjęciach sprzed kilku lat, a wolne przestrzenie między nimi wyłożono kamienną posadzką.

Niedaleko ruin klasztoru Dominikanek obejrzeć możemy odbudowaną kaplicę św. Michała. Prace przy odkopywaniu jej fundamentów rozpoczęto w 1923r. Okazało się wówczas, że wewnątrz kościoła, którego pochodzenie oceniano na XII wiek, znajdowała się jeszcze starsza kaplica, prawdopodobnie z wieku XI. Prace przy odbudowie rozpoczęły się w 1930r. według planów architekta Kálmána Luxa i trwały do 1933r. Nad bramą wejściową podziwiać możemy płaskorzeźbę ukazującą patrona świątyni, św. Michała, a w wieży umieszczono najstarszy dzwon znaleziony na Węgrzech, pochodzący z XV wieku. Kaplica często wykorzystywana jest jako romantyczne miejsce ślubów.

Kontynuując spacer w kierunku północnym warto zwrócić uwagę na Aleję Artystów. Przy jednej z alej ustawiono liczne rzeźby ukazujące wizerunki wybitnych węgierskich malarzy, pisarzy, poetów kompozytorów i rzeźbiarzy, a także osób, których działalność przysłużyła się madziarskiej kulturze. Idąc dalej, już przy krańcu wyspy, natykamy się na mini ogród botaniczny, zwany też Alpinarium. Przy licznych sadzawkach i mini wodospadach hoduje się pochodzącą ze wszystkich stron świata roślinność, wśród której spacer stanowi naprawdę wspaniałe przeżycie.

Przy widocznym stąd hotelu zauważyć też możemy Grającą studnię - dużą kamienną budowlę przypominającą altanę z dawnych letnich rezydencji arystokratycznych. Skonstruowana została w 1850r. przez wynalazcę Petera Bodora i ustawiona na rynku miasteczka Marosvásárhely (obecnie Rumunia). Jej nazwa pochodzi stąd, że w jej wnętrzu ukryty był mechanizm napędzany wodą, który stanowił źródło muzyki. Oryginalną studnię rozebrano w 1911r. - ta na wyspie Małgorzaty jest tylko wierną jej kopią z 1936r. Niestety, w czasie odbudowy ze zniszczeń powojennych zrezygnowano z umieszczenia w niej mechanizmu grającego, przez co, mimo swej nazwy, galeria nie umila już czasu licznym spacerowiczom swą piękną muzyką.