
Plac Batthány uważany jest za centralny plac Miasta Wodnego. Położony jest dokładnie naprzeciwko Parlamentu, co czyni go dość atrakcyjnym turystycznie. Wiele osób przychodzi tu tylko po to, by z brzegu Dunaju sfotografować neogotycki gmach, mniejszą uwagę zwracając na otaczające ich budynki (a większość z nich posiada bogatą i zazwyczaj pozostającą nieznaną historię). Nazwa miejsca pochodzi od nazwiska premiera rządu węgierskiego z 1848r., który stracony został przez Austriaków po nieudanym powstaniu narodowym. Wcześniej plac nosił nazwę Bombowego, a to z racji wybudowanej na nim wartowni, służącej do przechowywania kul armatnich. Z placu odchodzi kolejka HÉV do Szentendre, znajduje się tu również stacja czerwonej linii metra.
Od strony południowej plac ograniczony jest przez barokowy kościół św. Anny. Jego bryła jest dosłownie doskonała pod względem proporcji - jeden z jego projektantów, Kristof Hikisch, mieszkał na Batthány ter 3 i pragnął mieć z okien piękny widok na... piękny gmach. Budowa świątyni rozpoczęła się w 1740r. i trwała 22 lata. Gdy w końcu świątynia była gotowa, w 1763r. uległa praktycznie zniszczeniu w trakcie nagłego trzęsienia ziemi. Na szczęście wnętrza nowego gmachu nie były jeszcze ozdobione, więc straty materialne nie okazały się tak dotkliwe. Oczywiście natychmiast rozpoczęto odbudowę, jednak prace ciągnęły się aż do 1805r.

Architekci i projektanci kościoła, Kristof Hamon i Mátyas Nepauer zaproponowali oryginalne rozwiązanie - nawę główną w kształcie wydłużonego ośmiokąta - co czyni ten kościół wyjątkowym w Budapeszcie. Nad wejściem do niego umieszczono alegoryczne postaci Wiary, Nadziei i Miłości, a tympanon zdobi płaskorzeźba przedstawiająca herb Budy w sąsiedztwie oka opatrzności. Kościół warto zwiedzić od środka - liczne powodzie, pożary, wojny, a nawet późniejsze trzęsienia ziemi nie spowodowały większych szkód w jego wystroju. Rokokowe reliefy oraz rzeźba wieńcząca ołtarz główny są autorstwa Károlya Bebó (1773r.), a freski w prezbiterium - Gergelya Vogla z 1771r.
Patrząc w kierunku zachodnim w oczy rzuca się przede wszystkim masywna, wybudowana z czerwonej (dziś już brunatno-czarnej) cegły hala miejskiego targowiska. Warto wejść do środka choćby tylko po to, by z okien na pierwszym piętrze spojrzeć na Parlament. W czasie II wojny światowej w miejscu tym znajdował się niemiecki skład amunicji. Na skutek niezachowania ostrożności pewnego dnia cały arsenał wyleciał w powietrze, a siła eksplozji była tak wielka, że z okien Parlamentu wyleciały wszystkie szyby. Po wojnie władze miasta postanowiły wybudować w tym miejscu halę targową.

Za targowiskiem, bardziej na północ, wznosi się piękna kamienica z 1795r. Łatwo ją rozpoznać, gdyż wejście do niej znajduje się poniżej poziomu ziemi. Na jej parterze zamieszkiwał niegdyś wspomniany wyżej architekt Kristof Hikisch, zaś na piętrze znajdowała się duża sala balowa, w której prócz zabaw odbywały się również przedstawienia teatralne. Warto zwrócić uwagę na piękne kute balustrady balkonów - ta po lewej stronie jest barokowa, ta po prawej - w stylu rokoko. Legenda mówi, że po jednej z nich osobiście wspiął się Casanova, toteż bar na parterze budynku nazwano jego imieniem.